Uff! Wysłałem pismo do urzędu! Ale dużym kosztem.
Czyli trwało to około półtorej godziny. Mam w sobie wciąż dużo frustracji. Po drodze było też dużo frustracji:
-
trudność ze znalezieniem na liście nazwy urzędu, do którego piszę (nazwę znam, ale trzeba “ręcznie” (!!!) przeszukać setki innych nazw na liście);
-
nagabywanie na założenie e-Doręczeń (uff! Udało mi się znaleźć opcję, żeby załatwić sprawę starym sposobem, czyli bez zakładania skrzynki e-Doręczeń);
-
wyskakujące “nieoczekiwane błędy systemu” (załączam fragment zrzutu ekranu);
-
nagle ePUAP zmieniło się w mObywatel, co mnie mocno zdezorientowało, bo niby wchodzę do ePUAP przez Profil Zaufany, a tu jeszcze dodatkowo pojawia się mObywatel, bez słowa wyjaśnienie, dlaczego i po co;
-
na końcu, po wysłaniu, pojawiła się informacja, że moje pismo znajdę w “wysłanych” w ePUAP, ale po pierwsze, link kieruje nie do ePUAP ale do mObywatela (i nie da się dotrzeć do ePUAP) a po drugie, gdy wchodzę na skrzynkę w mObywatelu, to okazuje się, że pisma, które przed chwilą wysłałem, NIE MA w “Wysłanych”. 😡
-
to ostatnie mnie niepokoi, bo mam wątpliwość, czy przypadkiem odpowiedź na moje pismo nie znajdzie się w e-Doręczeniach, do których skrzynki przecież (na szczęście) nie mam. To co stanie się z moją sprawą? Będą to traktować, że olałem i nie chciało mi się odebrać odpowiedzi z urzędu?
Ach, te “ułatwienia”, wychodzące naprzeciw “potrzeb obywatela” (czyli niby moich potrzeb)! Ech!